"Alchemik"
"Pielgrzym"
"Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam"
"Weronika postanawia umrzeć"
"Demon i panna Prym"
"Zahir"
"Brida"
"Piąta góra"
"Czarownica z Portobello"
"Być jak płynąca rzeka"
"Zwycięzca jest sam"
"Walkirie"
"Alef"
Oficjalna strona Paulo Coelho
PL
Strona główna
Jedenaście minut - Paulo Coelho

Po raz wtóry stwierdziła, że miłość kojarzy się bardziej z nieobecnością niż z obecnością ukochanej osoby: wciąż brakowało jej chłopaka, całymi godzinami wyobrażała sobie, co mu powie na następnej randce, i rozpamiętywała każą wspólnie spędzoną chwilę.

Był to jej pierwszy pocałunek w życiu. Od dawna marzyła o tej chwili! Krajobraz był urzekający czaple w locie, zachód słońca, surowe piękno niemal bezludnej okolicy i dźwięki muzyki dobiegające z oddali.

I wiedziała, że miłość jest głównie źródłem cierpienia

Choć moim celem jest zrozumieć miłość i choć nieraz cierpiałam za sprawą tych, którym oddałam serce, muszę przyznać, że ci, którzy dotknęli mojej duszy, nie rozbudzili mojego ciała, ci natomiast, którzy dotknęli mojego ciała, nie poruszyli mojej duszy.

Gdy spotykamy kogoś i zakochujemy się, myślimy, że cały wszechświat nam sprzyja. Tak jak dziś przy zachodzie słońca. Ale jeżeli coś nie pójdzie po naszej myśli, wszystko rozpryskuje się niczym bańka mydlana i znika! Czaple, muzyka w oddali, smak jego ust. Jak piękno, które istniało chwilę wcześniej, może rozproszyć się tak szybko?
Życie płynie bardzo prędko: przenosi nas z raju w otchłanie piekieł, w ciągu paru sekund.

Odkryła mały pączek u góry sromu, zaczęła się nim bawić i już nie mogła się powstrzymać. Stawało się to coraz bardziej przyjemne. Całe jej ciało a szczególnie to miejsce, którego dotykała prężyło się z rozkoszy. Powoli wchodziła do raju, doznanie przybierało na sile. Poczuła, że widzi przez mgłę, przed oczami wirowały jej złociste iskierki. Wreszcie jęknęła i przeżyła swój pierwszy orgazm.
Orgazm! Rozkosz!
To było tak, jakby wzniosła się do nieba i powoli opadał ku ziemi na spadochronie. Jej ciało buło zlane potem, lecz czuła się spełniona, rozpromieniona, naładowana energią. A więc to właśnie był seks? Cudownie!

Jednocześnie czuła się coraz mniej pewnie wobec mężczyzn i coraz bardziej pragnęła opuścić miasto, w którym żyła. Zakochała się po raz trzeci, a potem czwarty, umiała się już całować, umiała pieścić ukochanych i przyjmować ich pieszczoty. Ale zawsze coś stawało im na przeszkodzie i znajomość kończyła się dok ładnie w chwili, gdy Maria zaczynała wierzyć, że znalazła człowieka, z którym mogłaby spędzić resztę życia.
W końcu doszła do wniosku, że mężczyźni przynoszą tylko cierpienie, kłopoty i rozczarowania. Pewnego popołudnia w parku, przyglądając się jakiejś matce bawiącej się z dwuletnim synkiem, postanowiła, że będzie nadal brać pod uwagę wyjście za mąż, dzieci i dom z widokiem na morze, lecz nigdy więcej się nie zakocha, gdyż uczucia wszystko psują.

...ale czyż człowiek nie uczy się na własnych błędach? Czego los chce ode mnie?Zebym nie podejmowała ryzyka? Żebym wróciła, skąd przyszłam, nie mając nawet odwagi powiedzieć życiu tak?

...zrozumiałam, że okazje nie trafiają się często i że trzeba przyjmować prezenty, jakie przynosi nam los. Oczywiście, bywa to ryzykowne...

...nic nie zależy od mojej woli i to zarówno w sferze materialnej jak i duchowej. Ten, kto stracił coś, co uważał za swoje (a zdarzyło mi się to wilokrotnie), uczy się w końcu, że nic nie jest jego własnością.
Tak więc nie warto niczym się przejmować, tylko żyć tak, jakby dzisiejszy dzień był pierwszym (lub ostatnim) dniem mojego życia.

...zanim umrę, chcę walczyć o życie. Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę...

Życie to brutalna, zapierdalająca dech w piersiach zabawa jak spadanie ze spadochronem albo niebezpieczna górska wspinaczka.

Ktoś kiedyś napisał, że ani czas, ani mądrość nie zmieniają człowieka bo odmienić istotę ludzką zdolna jest wyłącznie miłość. Istnieje inne uczucie, które potrafi skierować ludzkie losy na zgoła odmienne tory: rozpacz. Tak, miłość zapewne może odmienić człowieka ale rozpaczy udaje się to znacznie szybciej.

Lecz w pogoni za szczęściem wszyscy mamy równe szanse - urzędnik-muzyk, dentysta-pisarz, kasjerka-spikerka, gospodyni-modelka i nikt z nas nie jest szczęśliwy

Nie prosiłam się na świat, nikt mnie nie pokochał, zawsze podejmowałam błędne decyzje teraz pozwolę życiu zadecydować za mnie

Niektórzy przyszli na świat, by samotnie borykać się z losem, ani to dobre, ani złe, takie życie. Maria jest jedną z nich...

Erekcja to jeszcze nie dowód, że mężczyzna jest stuprocentowym samcem. Jest nim, jeżeli potrafi dać rozkosz kobiecie. A jeżeli potrafi dać rozkosz prostytutce, uważa się za najlepszego spośród wszystkich samców.

Człowiek może wytrzymać tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności.

Nie istnieje miłość bez wolności i na odwrót. Tylko ten kto czuje się wolny, kocha bezgranicznie. A ten co kocha bezgranicznie, czuje się wolny.

W miłości nie wolno się wzajemnie ranić, bo przecież każdy odpowiada za własne uczucia i nie ma prawa potępiać drugiego.

Miłość jest doświadczeniem prawdziwej wolności i nikt nie może posiadać na własność drugiego człowieka

Nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność. I to jest prawdziwe przesłanie wolności: mieć najważniejszą rzecz na świecie, ale jej nie posiadać.

Jakim sposobem światło dociera do wnętrza domu. Poprzez okna otwarte na oścież. A jak dociera do ludzkiej duszy? Przez wrota miłości, o ile są otwarte. A jej wrota z całą pewnością były zatrzaśnięte na amen.

Co jest w życiu ważniejsze -pomyślała. Żyć pełnią czy udawać, że się żyje?

Każdy pragnie miłości absolutnej, a takiej miłości nie trzeba szukać u innych, lecz w sobie. Ona drzemie w nas i tylko my możemy ją rozbudzić. Ale do tego potrzeba nam drugiego człowieka. Życie ma sens tylko wtedy, gdy mamy u swego boku kogoś, kto odwzajemnia nasze uczucia.

Namiętność sprawia, że przestajemy jeść, spać, pracować. Burzy nasz pokój. Obraz wniwecz całą przeszłość.
Nikt nie lubi, kiedy jego świat rozsypuje się na kawałki. Dlatego ludzie starają się przewidzieć zagrożenia i go unikać, bo dzięki temu udaje im się podeprzeć kruchą konstrukcję, która i tak ledwo stoi. To inżynierowie minionych spraw.
Są tacy, którzy postępują inaczej: rzucają się na oślep w wir namiętności, w nadziei że ona rozwiąże wszystkie problemy. Składają na barki innych całą odpowiedzialność za własne szczęście i całą winę za ewentualne niepowodzenia. Są rozdarci między euforią, bo przydarzyło im się coś cudownego, a rozpaczą, bo jakieś niespodziewane zdarzenie wszystko zniszczyło.
Bronić się przed namiętnością, czy ślepo jej ulec? Co jest mnij niszczycielskie?
Nie wiem.

...ten mężczyzna niósł wielkie ryzyko, szczególnie teraz, gdy czuła i lubiła jego zapach, gdy odkrywała i lubiła dotyk jego skóry

Nie ma nic trudniejszego od czekania. Muszę się z tym oswoić, poczuć, że jesteś ze mną, nawet jeśli nie ma cię w pobliżu.

Co sprawia, że właśnie ta kobieta i właśnie ten mężczyzna chcą się do siebie zbliżyć? Co sprawia, że budzi się w nich pożądanie? To tajemnica. Kiedy ich pożądanie jest jeszcze niczym nie skalane, przeżywają każdą sekundę z namaszczeniem, w pełni świadomi, wyczekując najbardziej dogodnej chwili, by przyjąć błogosławiony dar losu.
Ci, którzy zaznali takiego pożądania w stanie czystym , nie przyspieszają pochopnie biegu wypadków. Wiedzą, że to co nieuniknione, nadejdzie, że to, co stać się musi, zawsze znajdzie sposób, by zaistnieć. A kiedy ten moment nadchodzi, nie wahają się, nie tracą okazji, nie pozwalają umknąć ani jednej cudownej chwili, potrafią uszanować doniosłość każdej sekundy.

Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała. Zwykle do takich spotkań dochodzi wówczas, gdy dotykamy dna, gdy mamy ochotę umrzeć i narodzić się ponownie.
Każdy potrafi kochać, to wrodzony dar. Jednym przychodzi to spontanicznie, lecz większość z nas musi się tego ponownie nauczyć. Musimy przypomnieć sobie, jak się kocha, i wszyscy bez wyjątku spalić się w ogniu minionych namiętności, przeżyć raz jeszcze radość i udręki, wzloty i upadki, aż w końcu uda nam się dostrzec tajemniczą nić, która łączy wszystkie nasze spotkania. Wtedy ciało uczy się mówić językiem duszy można to nazwać też seksem. I tym właśnie chciałabym obdarować mężczyznę, który przywrócił mi duszę. O to mnie poprosił i to dostanie. Chcę, by był szczęśliwy.

Życie potrafi być skąpe: mijają dni, tygodnie, miesiące, lata i nic się nie wydarza. A potem uchylamy jakieś drzwi i nagle przez szczelinę wdziera się istna lawina. W jednej chwili nie mamy nic, a już w następnej aż tyle, że trudno sobie z tym poradzić.

Według Platona, u zarania dziejów istniały tylko istoty dwupłciowe, które w niczym nie przypominały dzisiejszych kobiet i mężczyzn. Jedna szyja podtrzymywała jedną głowę o dwóch twarzach, z których każda patrzyła w innym kierunku. Były niczym bracia syjamscy zrośnięci plecami. Miały dwa narządy płciowe, cztery nogi i cztery ręce.
Lecz pewnego dnia zazdrośni bogowie zdali sobie sprawę, że czterorękie stworzenie jest zadziwiająco pracowite, że dwie pary oczu nieustannie czuwają i trudno podejść je podstępem, cztery nogi bez większego wysiłku mogą długo stać i daleko zajść. Ale najgorsze było to, że istota obdarzona zarówno męskim, jak i żeńskim narządem płciowym była samowystarczalna w rozmnażaniu. Wtedy Zeus, władca Olimpu, rzekł: Mam pomysł, jak odebrać moc tym śmiertelnikom.
Cisnął piorun i rozpłatał owo stworzenie na pół. Tak narodzili się kobieta i mężczyzna. Wprawdzie liczba ludności na ziemi się podwoiła, ale jednocześnie ludzie poczuli się słabi i zagubieni. Odtąd musieli przemierzać świat w poszukiwaniu swej utraconej połowy, w poszukiwaniu czułego uścisku, w którym mogliby odnaleźć dawną moc, umiejętność obrony przed podstępem, odporność na zmęczenie i wytrwałość w pracy. I ten uścisk, w którym dwa ciała zlewają się na powrót w jedno, nazywamy dziś seksem.

...ludzi rozdzielono i od tamtej pory poszukują tego mocnego uścisku, który połączyłby ich na nowo. To instynkt. Lecz dzięki niemu łatwiej nam znieść wszystkie przeciwności losu podczas tych poszukiwań. Pragnę, byś na mnie patrzył, .1 jednocześnie wolałabym nie widzieć tych spojrzeń. Pierwszy dreszcz pożądania jest tak ważny, właśnie dlatego że chcemy go stłumić, bronimy się przed nim. Nie masz żadnej pewności, czy ta osoba to twoja utracona połówka. Ona też tego nie wie, lecz coś was do siebie przyciąga i trudno się temu oprzeć.

żadnego gestu. Rozbudziło to jej zmysły i mogła swobodnie puścić wodze fantazji. Prosiła go, by pieścił ją delikatnie, rozchylała nogi, masturbowała się, szeptała słowa tkliwe i wulgarne, czuła dotyk jego ust na swojej skórze, miała wiele orgazmów, budziła sąsiadów, jej krzyk stawiał na nogi cały świat. Naprzeciw niej siedział mężczyzna, który dawał jej rozkosz i poczucie spełnienia, mężczyzna, przy którym mogła zrzucić wszystkie maski i być sobą, mówić bez wstydu o swoich fantazjach seksualnych, mężczyzna, któremu mogła powiedzieć, jak bardzo chciałaby z nim spędzić resztę nocy, tygodni, życia...
Pot spływał im po czołach. To przez ogień w kominku, tłumaczyli sobie wzajemnie w myślach. Ale oboje przekroczyli własne granice, puścili wodze wyobraźni, wspólnie przeżyli wieczność cudownych chwil. Musieli powstrzymać się, przerwać ten seans, by rzeczywistość nie przyćmiła magii tej chwili.
...koniec jest zawsze trudniejszy niż początek...
...uśmiechnęła się i delikatnie pogładziła go po twarzy. Przycisnął jej dłoń do swojego policzka, niepewny, jak długo może ją zatrzymać przy sobie.
Miała ochotę wyznać mu miłość. Ale to popsułoby wszystko, mógłby się wystraszyć lub - co gorsza zapewniać o wzajemności. Nie chciała tego: wolność w miłości to o nic nie prosić ani niczego nie oczekiwać.

Pożądasz nie tego, co widzisz, lecz tego, co sobie wyobrażasz

...i pożądał jej bardziej, niż mogła to sobie wyobrazić lecz nie tyle jej ciała, ile jej obecności. Wystarczyłoby mu wziąć ją w ramiona, przytulić się do niej, przyglądać się płomieniom tańczącym w kominku, popijając wino i paląc papierosa.

Pożądał jej każdą komórką swego ciała

Pożądanie powinno dawać poczucie wolności, wzbogacać życie, przenosić góry...

Pieści ukochanego i czuje jego pieszczoty. Cała zamienia się w dotyk. Mogłaby tak spędzić całą noc. Nagle, może dlatego, że nie ma żadnego przymusu, czuje ciepło pomiędzy udami. Jest wilgotna. Czeka na chwilę, kiedy on dotknie jej łona i poczuje, że jest mokre. Nie chce jednak nic przyśpieszać, nie ma zamiaru go prowadzić - tu, tam, wolniej, szybciej... Dłonie mężczyzny stają się coraz śmielsze, meszek na jej ramionach podnosi się, jakby chciał go odepchnąć.
Jego palce rysują szerokie kręgi wokół jej piersi, skradają się niczym czatujące zwierzę. Chciałaby poczuć je na swych sutkach, ale może odgadując jej myśli, prowokująco odsuwa tę chwilę w nieskończoność. Gdy wreszcie gładzi jej napęczniałe sutki, przeszywa ją dreszcz i znów topnieje z rozkoszy. Potem wolniutko opuszkami palców wędruje po jej brzuchu, schodzi niżej, wodzi dłońmi po wewnętrznej stronie ud.
Teraz ona pieści jego ciało. Czuje ciepło bijące z jego podbrzusza. Dotyka jego członka z nagle odzyskaną niewinnością. Nie jest tak nabrzmiały, jak to sobie wyobrażała - a ona jest cała mokra, to niesprawiedliwe.
Pieści go tak, jakby na nowo stała się dziewicą. Jest coraz bardziej podniecony. Pragnie, by ją objął, przytulił. Ale nie, dopiero odkrywają swoje ciała, mają czas, dużo czasu przed sobą. Mogliby kochać się już teraz, byłaby to najbardziej naturalna rzecz pod słońcem i zapewne najbardziej cudowna, ale przypomina sobie pierwszy wieczór spędzony razem, kiedy powoli sączyła wino, delektując się każdym łykiem, który rozgrzewał jej duszę, otwierał przed nią nowe perspektywy, dawał jej wolność, przybliżał do życia.
Pragnie bez pośpiechu, dogłębnie smakować tego mężczyznę, by móc zapomnieć na zawsze podłe wina wypijane jednym haustem, które zamiast radosnego upojenia kończyły się kacem i chorobą duszy.
Przerywa, delikatnie splata swoje palce z palcami Ralfa, słyszy jęk i sama ma ochotę jęczeć, lecz się powstrzymuje. Czuje ciepło rozlewające się po całym jej ciele. On musi czuć to samo. Nie ma orgazmu, ale miłosna energia dociera do każdej komórki jej ciała, odświeża umysł. Znowu ma wrażenie, że odzyskała utraconą niewinności.
... Patrzył tylko i w wyobraźni ją pieścił. Kochali się, całowali, łączyli na przemian czule i gwałtownie, krzyczeli i dyszeli z rozkoszy.
Ale tak naprawdę nie padło ani jedno słowo, oboje nie uczynili

Ten, kto odkrywa człowieka, o którym marzył od dana, pojmuje, że zmysły się budzą, zanim spotkają się ciała. Słowa, spojrzenia, czułe gesty, w tym tkwi tajemnica tańca miłości...

Największą rozkoszą nie jest sam seks, ale pasja, która mu towarzyszy. Wtedy seks tylko uzupełnia taniec miłości, lecz
nigdy nie jest istotą sprawy.
Człowiek zakochany uprawia miłość bez przerwy, nawet wtedy, gdy tego nie robi. To nie ma nic wspólnego z jedenastoma
minutami .
- Co?
- Kocham Cię.
- Ja też Cię kocham.
- Przepraszam. Nie wiem, co mówię.
- Ja też nie wiem.
Wstała, pocałowała go i wyszła.

Każdy człowiek żyje swoim pożądaniem, to część jego bogactwa, i choć to uczucie powinno właściwie oddalać od
ukochanej istoty, tak naprawdę przybliża.
Moja dusza wybrała uczucie tak potężne, że mogę podzielić się nim z całym światem.
Każdego dnia wybieram, jaka chce być: praktyczna, skuteczna, profesjonalna w każdym calu. Ale chciałabym móc wybrać
pożądanie za towarzysza. Nie z obowiązku ani po to, by osłodzić własną samotność, ale dlatego, że to coś dobrego. Tak, coś bardzo dobrego.

Najsilniejsza jest taka miłość, która nie walczy ze swoją słabością. Tak czy inaczej, jeżeli to prawdziwa miłość (a nie tylko sposób, by się rozerwać, oszukać, zabić czas, który w tym mieście dłuży się niemiłosiernie), to wcześniej czy później poczucie wolności weźmie górę nad zazdrością i męczarniami, jakie ze sobą niesie. Każdy, kto uprawia sport, wie, że dla osiągnięcia dobrych wyników trzeba pogodzić się z codzienną dawką bólu. Na początku cierpienie zniechęca, ale z czasem okazuje się, że to tylko etap na drodze do dobrego samopoczucia, aż w końcu staje się oczywiste, że bez bólu nie sposób nic osiągnąć.

Nie chcąc by to piękne uczucie przerodziło się w cierpienie, znalazła pewną metodę: ilekroć przychodziło jej na myśl jakieś miłe wspomnienie o nim ogień w kominku, pomysł, który chciałaby z nim przedyskutować, lub po prostu nieodparta chęć, by znów go zobaczyć przerywała to, co akurat robiła, uśmiechała się do niebios i dziękowała, że żyje i że niczego nie oczekuje od ukochanego mężczyzny.

Seks, podobnie jak narkotyki, jest ucieczką od rzeczywistości, pozwala zapomnieć o kłopotach, odprężyć się. I jak wszystkie używki szkodzi i wyniszcza.

...seksu nie uprawia się byle kiedy. W każdym z nas istnieje wewnętrzny zegar i aby dwie osoby mogły się kochać, trzeba, by w danej chwili oba zegary pokazywały tę samą godzinę, a to nie zdarza się codziennie. Ten, kto kocha, nie musi uprawiać seksu, by poczuć się dobrze. Dwie osoby, które się kochają i są ze sobą, musza cierpliwie i wytrwale ustawiać wskazówki swoich zegarów za pomocą gier miłosnych i przedstawień teatralnych, i zrozumieć, że uprawianie miłości to coś więcej niż spotkanie dwojga ludzi. To uścisk płci.
Człowiek, który żyje intensywnie, cały czas doznaje rozkoszy. Jeżeli uprawia seks, to dlatego, że jest rozkoszą przesycony, jego kielich aż się przelewa, jest to nieuniknione, człowiek taki odpowiada na wyzwanie życie i w tym momencie traci kontrolę nad sobą.

Człowiek poznaje siebie, dopiero gdy pozna własne granice

Ich dusze były pokrewne, czuł to, lecz nie miał zamiaru się w niej zakochać kochał żonę

Zaufaj mi tak, jak ja ufam tobie

Przychodzimy na świat z poczuciem winy, wpadamy w panikę, gdy szczęście puka do naszych drzwi, i łudzimy się, że naszą śmiercią damy komuś nauczkę, bo wiecznie czujemy się bezsilni, podle traktowani, nieszczęśliwi. Odkupić własne grzechy i ukarać grzeszników, czyż to nie cudowne? Tak, to fantastyczne.

Uważał, że zna mnie lepiej niż ja sam, i to mnie irytowało

Teraz pozostawała jej już tylko dusza, światło swoista pustka, którą ktoś pewnego dnia nazwał rajem. Istnieją takie cierpienia, o których można zapomnieć dopiero wtedy, gdy umysł odrywa się od ciała

Wczoraj odkryłaś, że prowadzi cię do rozkoszy. Dzisiaj odnalazłaś w nim spokój. Dlatego proszę, nie przyzwyczajaj się do niego, to potężny, niebezpieczny narkotyk, który szybko uzależnia. Ból istnieje na co dzień, w skrywanym cierpieniu, w naszych wyrzeczeniach, w rezygnacji z marzeń. Ból przeraża, gdy, pokazuje swoje prawdziwe oblicze, ale jest kuszący, gdy
stroi się w piórka poświęcenia. Albo tchórzostwa. Człowiek próbuje się przed nim bronić, choć zawsze znajduje sposób, by jakoś z nim poflirtować.

Świat napędza nie pogoń za przyjemnościami, lecz rezygnacja ze wszystkiego co istotne. Czy żołnierz rusza na wojnę, by pokonać wroga? Nie, on idzie zginąć za ojczyznę. Czy żona okazuję mężowi, że jest zadowolona? Nie, ona na każdym kroku stara się mu udowodnić, jak bardzo się dla niego poświęca. Czy mąż idzie do pracy, by rozszerzyć swoje horyzonty, rozwinąć się? Skądże, dla dobra rodziny haruje wylewając wiadra potu. I tak dalej... Dzieci wyrzekają się swoich marzeń, by zadowolić rodziców, rodzice poświęcają własne życie, by zrobić przyjemność własnym dzieciom, a ból i cierpienie stają się dowodem tego, co powinno przynosić wyłącznie radość: miłość.

Potrzebuję miłości, tylko tyle, miłości

Życie jest za krótkie, lub za długie, bym mogła pozwolić sobie na luksus aż tak złego życia

Ciała rozumieją się nawet wtedy, gdy dusze nie są ze sobą w zgodzie

188 Pieści ukochanego

Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata? . I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha, l obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna. Zastawię na niego pułapkę - pomyślała. - Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci .Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać - stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa! . Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły - a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
- Czemu przyszłaś? - zapytała ją udręczona kobieta.
Abyście mogli być znów razem - odpowiedziała śmierć. - Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.

Kłamstwa wymagają dobrej pamięci

We wszystkich niemal językach świata istnieje to samo przysłowie: Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal . Twierdzę, że
nie ma nic bardziej fałszywego. Im bardziej oczy nie widzą, tym bardziej sercu żal tych uczuć, które staramy się w sobie
stłumić, o których chcemy zapomnieć. Gdy jesteśmy na wygnaniu, pielęgnujemy najmniejsze wspomnienie o ojczyźnie, o
naszych korzeniach. Gdy jesteśmy daleko od ukochanej osoby, każdy mijany przechodzić przypomina nam o niej.

Mężczyźni zawsze boją się kobiet, które im mówią: Nie mogę bez Ciebie żyć

Kościół był tylko miejscem, gdzie ludzie spotykają się, by oddawać cześć czemuś, czego rozumem pojąc nie można.

W końcu świat nie kręci się tylko wokół seksu, choć seks z pewnością się liczy

...porwał mnie w ramiona i zaczai całować, gładzić moje piersi, łono, jakby czekał na to od bardzo dawna i przeczuwał, że to ostatnia okazja.
Zerwał ze mnie żakiet, sukienkę, i tam, w przedpokoju, bez żadnych wstępów, kochaliśmy się po raz pierwszy. Może powinniśmy poszukać wygodniejszego miejsca, poświęcić sobie więcej czasu, ale przecież chciałam go czuć w sobie, kochać go z całych sił, mieć - bodaj przez jedną noc - to, czego nigdy nie miałam i czego prawdopodobnie nie będę już miała.
Położył mnie na podłodze, wszedł we mnie, zanim stałam się gotowa, ale ból mi nie przeszkadzał - wręcz przeciwnie, spodobało mi się to, musiał pojąć, że należę już do niego cala sobą i nie musi mnie prosić o pozwolenie. Nie przyszłam, by go czegokolwiek uczyć ani by udowodnić, że jestem bardziej wrażliwa niż inne kobiety, tylko po to, by mu powiedzieć, że go pragnę, że ja również na to czekałam, że na przekór wszystkim zasadom, które ustaliliśmy między sobą, jestem szczęśliwa, a teraz niech nas prowadzi instynkt. Kochaliśmy się w najbardziej tradycyjnej pozycji - ja pod nim, on nade mną. Kiedy patrzyłam na niego, nie było we mnie chęci, by udawać czy jęczeć. Chdalam tylko mieć oczy szeroko otwarte, by móc zapamiętać każdą sekundę, widzieć mimikę jego twarzy, dłonie, które chwytały moje włosy, usta, które mnie kąsały i całowały. Żadnej gry wstępnej, żadnych pieszczot, żadnych wymysłów, tylko on we mnie, a ja w jego duszy.
Unosił się i opadał, przyśpieszał lub zwalniał tempo, zatrzymując się co jakiś czas, by mi się przyjrzeć. Nie pytał, czy mi się to podoba, gdyż wiedział, że jest to jedyny sposób, by nasze dusze połączyły się w tej chwili. Kochaliśmy się coraz szybciej, wiedziałam, że jedenaście minut dobiega końca, chdalam, by trwały wiecznie, było cudownie ach, mój Boże! Jakież to było cudowne! Oddawać się, nie biorąc! wszystko z szeroko otwartymi oczami. Pamiętam dokładnie moment, kiedy nasz wzrok stal się mglisty, jakbyśmy wchodzili w inny wymiar. Byłam tam Wielką Matką, całym wszechświatem, kobietą kochaną, świętą ladacznicą dawnych rytuałów, o których opowiadał mi przy kieliszku wina i ogniu w kominku. Przeczulam jego orgazm, chwycił mnie za ręce, jego ruchy stały się bardziej rytmiczne i nagle zawył-nie jęczał, nie przygryzał warg, zawył jak zwierzę! Przebiegło mi przez myśl, że sąsiedzi pewnie wezwą policję, ale nie miało to najmniejszego znaczenia, przeszył mnie dreszcz rozkoszy, bo tak musiało się dziać od zarania dziejów, od kiedy pierwszy mężczyzna posiadł po raz pierwszy kobietę: oni wyli.
A potem przygniótł mnie swoim ciężarem i nie wiem, jak długo leżeliśmy mocno wtuleni w siebie. Głaskałam jego włosy, tak jak owego wieczoru, gdy zamknęliśmy się w ciemności hotelowego pokoju, czułam, jak uspokaja się rytm jego serca, jak jego dłonie wędrują delikatnie po moich ramionach i miałam gęsią skórkę.
Musiał zdać sobie sprawę z tego, jak jest ciężki - bo przewrócił się na bok, ujął moje dłonie i leżeliśmy, wpatrując się w siebie.
- Witaj - szepnęłam.
Przyciągnął mnie, oparł moją głowę na swej piersi i gładził mnie czule, zanim powtórzył Witaj.
- Sąsiedzi pewnie wszystko słyszeli - powiedziałam, nie wiedząc, co robić, bo mówienie kocham cię w takiej chwili nie miało większego sensu: dla nas obojga było to oczywiste.

Siedząc naprzeciw mnie przy stole, mówił wzrokiem dziękuję , a ja odpowiadałam i ja chcę ci podziękować , lecz nasze usta milczały.

Kobieta czuje, gdy jakiś mężczyzna jest dla niej ważny. A czy mężczyzna ma podobną intuicję? A może powinnam była raczej powiedzieć: Kocham cię, chciałabym tu zostać z tobą, poproś, bym została.
- Nie wyjeżdżaj.
Zrozumiał, że może mi to powiedzieć.

Tak, kocham Cię, tak jak nigdy nie kochałam żadnego mężczyzny i właśnie z tego powodu odchodzę. Gdybym została, marzenia przyćmiłaby rzeczywistość, chęć posiadania, pragnienie, by twoje życie należało do mnie... wszystko to, co przemienia miłość w niewolę. Tak jest lepiej. Niech marzenie pozostanie marzeniem. Musimy się troszczyć o to, co zabieramy z jakiegoś kraju albo życia.

Kochałam się z nim dwa razy pomyślała, patrząc na śpiącego przy niej mężczyznę. A jednak mam wrażenie, jakbyśmy zawsze byli razem, jakby od zawsze znał moje życie, moją duszę, moje ciało, moje światło, mól ból.

...musiała głęboko ukryć wspomnienie poprzedniej nocy, by móc karmić się nim za każdym razem, gdy będzie chciała poczuć, że na nowo żyje.

Nogi ugięły się pod nią, gdy usłyszała jego głos

...upewnić się, że jednak na mnie czekałaś

Strona główna